Strona główna---->Aktualności---->Media o służbach---->Wszystkie doniesienia medialne---->Manipulacja czy ignorancja?

„Rzeczpospolita”, 8.04.2004

 

Manipulacja czy ignorancja?

 

W raporcie przypisywanym Al-Kaidzie większość "informacji wywiadowczych" o Polsce uzyskano, odwiedzając witryny ambasady polskiej w Egipcie i gazety "Al-Bayan"

W przedstawionym w Sejmie przez szefa Agencji Wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego tzw. raporcie norweskim nie ma gróźb wobec Polski. W tłumaczeniu jest za to sporo błędów. Dla przykładu opinia arabskiego autora o prezydencie Kwaśniewskim jako "prozachodnim, a zwłaszcza proamerykańskim oportuniście" została w tekście Siemiątkowskiego, przełożona jako: "prezydent (...) nastawiony jest prozachodnio, a szczególnie proamerykańsko".

Niezależne tłumaczenie raportu, które zleciliśmy, nie pozostawia wątpliwości: prezydent Kwaśniewski może się czuć przez autora raportu urażony, lecz nie zagrożony - jak wynikałoby ze słów szefa AW.

"Raport norweski" (nazywa się go tak, bo w Internecie znaleźli go Norwegowie) miał być kluczem do wyjaśnienia marcowych ataków na Madryt, bo trzy strony napisanej po arabsku analizy są poświęcone sytuacji w Hiszpanii. Obok Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski właśnie Hiszpania została zaliczona przez autora do głównych sojuszników Stanów Zjednoczonych w wojnie w Iraku. W oryginale nie ma jednak - wbrew temu, co podawano - wezwania zwolenników Al-Kaidy do ataków na Hiszpanię. Jest natomiast zawarta rada, by atakować hiszpańskie oddziały (dosłownie: siły) w Iraku.

W oryginalnym raporcie nie ma też żadnego zdania, które świadczyłoby o związkach autorów z Al-Kaidą. Na pierwszej stronie podano zaś informację, że analizę przygotowała Rada Informacyjna na rzecz Pomocy Narodowi Irackiemu.

Autor raportu analizuje także sytuację polityczną w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Polsce. Większa część analizy dotyczącej Polski jest jednak po prostu słowo w słowo przepisana ze stron internetowych Ambasady Polskiej w Kairze (http://www.bolanda.org/main/kwasniewski.htm) oraz gazety "Al-Bayan" (http://www.albayan.co.ae/albayan/seyase/2003/issue615/textsone/5.htm). Informacja o tym źródle jest w oryginale podana w załączniku, na dole pierwszej strony, która mówi o Polsce.

Niestety, Zbigniew Siemiątkowski, szef Agencji Wywiadu, której przekazaliśmy informacje o nieścisłościach, nie chciał z nami rozmawiać. Wcześniej, a więc tuż po przedstawieniu raportu w Sejmie, twierdził zaś, że analiza zawarta w raporcie pokazuje, iż "mamy do czynienia z przeciwnikiem, który potrafi prawidłowo analizować (...) i którego dotychczas nie docenialiśmy".

W pozostałych fragmentach tekstu o Polsce arabski autor prosi co prawda Allaha, "by Kwaśniewskiego pochłonęła ziemia", ale według arabisty z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Janusza Daneckiego prośby tej nie należy interpretować dosłownie. A już na pewno nie może być interpretowana jako zapowiedź zamachu na polskiego prezydenta. Marek Kubicki, przewodniczący Stowarzyszenia Arabia.pl, tę typową dla krajów arabskich figurę retoryczną tłumaczyłby na polskie wyrażenie "niech go gęś kopnie", a arabista Adam Zakrzewski jako "niech go szlag trafi". Warto też zwrócić uwagę, że przed sławetnym zdaniem autor pisze, że prezydent Kwaśniewski pozostanie na stanowisku do 2005 roku, "jeśli Bóg mu pozwoli".

Prezydent nie jest więc zagrożony, ale mógłby poczuć się urażony. Tłumacz polskiego raportu zadbał jednak o samopoczucie głowy państwa. Dla przykładu zdanie: "prezydent jako człowiek i osoba myśląca jest prozachodnim, a zwłaszcza proamerykańskim oportunistą" w dokumencie, który trafił do rąk posłów (i który przedrukowała "Gazeta Wyborcza"), brzmi: "Prezydent jako człowiek, osoba myśląca, nastawiony jest prozachodnio, a szczególnie proamerykańsko". W upublicznionej wersji polskiego tłumaczenia brakuje też innej frazy, która pokazuje, jak jest postrzegany polski prezydent: "obecny prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski stanowi modelowy przykład ucisku cywilizacyjnego i zacofania intelektualnego oraz uległości wobec Zachodu, w szczególności Stanów Zjednoczonych. Jest też przykładem kłamstw i oszustw." A to tylko niektóre ze znalezionych przez nas błędów.

- Jeżeli zachodzą uzasadnione wątpliwości, że komisji przedstawiono raport, który istotnie różni się od oryginału, to zwrócimy się z prośbą do ministra Siemiątkowskiego o wyjaśnienia - powiedział "Rz" Bogdan Lewandowski (SdPl), członek Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. -

 

JACEK PRZYBYLSKI

 

Zbigniew Wassermann (PiS), członek Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych

Robienie bohatera z prezydenta

Za dużo jest w raporcie rzeczy wskazujących na celowe odbieganie od oryginału. Można więc postawić tezę, że dostaliśmy dokument spreparowany i skomentowany, który miał stworzyć wrażenie, że istnieje realna groźba ataku na Polskę. Dodatkowo raport został przekazany członkom komisji w chwili, gdy polski wywiad nie został zaproszony na spotkanie europejskich służb wywiadowczych, a francuski minister spraw wewnętrznych wyjaśniał, że - delikatnie mówiąc - nie ceni go wysoko. Służby specjalne mogły więc chcieć podnieść swoje znaczenie w świetle bezpośredniego niebezpieczeństwa. Szczególnie że raport nie został opatrzony żadną klauzulą. Z góry zakładano więc, że wejdzie do publicznego obiegu.

Kosmetyka dotycząca prezydenta może mieć na celu stworzenie wrażenia, że prezydent budzi duże zainteresowanie terrorystów, i zrobienie z niego bohatera, który weźmie na siebie uderzenie i swoją osobą obroni kraj.

 

inne publikacje na ten temat:

Brudna bomba w Warszawie?, „Wprost”, 12.04.2004

Nie bójmy się pytać, "Gość Niedzielny", 4.04.2004 r.

Teraz Polska?, „Nowa Trybuna Opolska”, 02.04.2004

CENTRUM CHAOSU KRYZYSOWEGO, Wprost,  28.03.2004 r.