Strona główna---->Aktualności---->Media o służbach---->Wszystkie doniesienia medialne---->Pod specjalnym nadzorem

„Gazeta Prawna”, 28.04.2004

 

Pod specjalnym nadzorem

 

Kolejne afery z udziałem służb specjalnych pokazują, jak niebezpieczna może być niedoskonałość prawa w tak wrażliwym obszarze. Spektakl odgrywany obecnie przez wojskowe i cywilne służby specjalne, które za pomocą mediów wzajemnie obnażają swoje grzechy, rodzi poważne wątpliwości, czy ich działania służą polskiej racji stanu. Brak realnej kontroli nad służbami doprowadził do patologii, którą przerwać może tylko gruntowna reforma.

Brak w polskim systemie prawnym skutecznych mechanizmów kontroli nad poczynaniami służb specjalnych sprawił, że uniezależniły się w dużej mierze od konstytucyjnych władz. Zdaniem prof. Jadwigi Staniszkis, polskie służby specjalne przez upartyjnienie utraciły wiarygodność. Konieczne są więc działania służące przywróceniu normalności i wiarygodności tych służb. Muszą być jednak przeprowadzone w sposób przemyślany, bez radykalnych działań, z uwagi na specyfikę tych instytucji.

Według prof. Staniszkis pierwszym krokiem powinno być odpartyjnienie służb specjalnych oraz odbudowa zaufania, która usunęłaby podejrzenia, że te służby biorą udział w pozakonstytucyjnych działaniach. To wymaga jednak wyjaśnienia wszystkich afer. Zdaniem Staniszkis media stały się obecnie częścią walki między wojskowymi i cywilnymi służbami specjalnymi i może dlatego ostatnie rewelacje są ujawniane. Taki stopień wzajemnego obnażania jest niedopuszczalny, przyczynia się do utraty zaufania do tych służb.

Reformy, w którym kierunku?

W obecnym systemie prawnym nadzór nad polskimi służbami specjalnymi nie jest efektywny. Za służby cywilne odpowiedzialny jest premier, w przypadku służb wojskowych odpowiedzialność spoczywa na ministrze obrony narodowej. Organem nadzorczo-opiniodawczym jest kolegium ds. służb specjalnych, w skład którego wchodzą m.in. premier, szefowie ważniejszych resortów, do udziału w pracach kolegium zapraszany jest również przewodniczący sejmowej Komisji Służb Specjalnych. Organ ten nie posiada jednak kompetencji kontrolnych.

W systemie nadzoru usytuowana jest też sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych, a także prokuratura, sąd – w tym Naczelny Sąd Administracyjny oraz w określonych przypadkach Najwyższa Izba Kontroli. Zdaniem Zbigniewa Wassermanna, członka sejmowej Komisji Służb Specjalnych, naczelnym organem kontrolnym w tej strukturze powinna być właśnie komisja. Tak jednak nie jest, gdyż posiada ona zbyt słabe instrumenty kontrolne. Nie ma np. rygoru pouczania o odpowiedzialności karnej za składanie nieprawdziwych informacji przez przesłuchiwanego.

W Sejmie nie przeszła poprawka do ustaw regulujących działania służb specjalnych, która precyzowała obowiązki szefów tych służb wobec komisji. Dotyczyło to obowiązku przedstawiania dokumentów, zwalniania w określonych sytuacjach z tajemnicy państwowej itd. W zamian mamy ogólny zapis mówiący o kontroli Sejmu nad służbami – mówi Wassermann. W konsekwencji pole działania komisji jest ograniczone i opiera się w dużej mierze na dobrej woli tych służb, jeżeli chodzi np. o ujawnianie dokumentów, przekazywanie określonych informacji. Gdyby szefowie tych służb wiedzieli, że mamy mocne argumenty kontrolne, nigdy nie odważyliby się na określone działania, jak np. w sprawie ORLEN-u.

Za nadaniem silniejszych uprawnień sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych opowiada się Zbigniew Nowek, były szef Urzędu Ochrony Państwa. Istotnym wzmocnieniem byłoby wprowadzenie np. instytucji krzywoprzysięstwa. Szef urzędu i jego funkcjonariusze, którzy zeznają przed komisja, powinni zostać zobowiązani do mówienia prawdy, pod groźbą kary pozbawienia wolności.

Zdaniem Bogdana Lewandowskiego, członka sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych – w Sejmie przygotowywane są propozycje zmian w regulaminie, które pozwoliłyby zwiększyć skuteczność działania komisji. Zmiany mają sprecyzować relacje między członkami komisji a szefami służb specjalnych. Komisja, aby poznać prawdę w takiej sprawie jak „WSI w otoczenia premiera i prezydenta”, musi poznać fakty. Bez dostępu do informacji jest to niemożliwe.

Polityk na czele służb

Zdaniem Z. Wassermanna niedopuszczalna dla normalnego funkcjonowania tych służb jest możliwość łączenia funkcji sekretarza stanu ze stanowiskiem szefa cywilnych służb specjalnych, co zakwestionował niedawno Trybunał Konstytucyjny. Według Zbigniewa Nowka, eksperyment związany z politykami na czele służb specjalnych okazał się całkowicie nieudany. – Obecnie cywilne służby specjalne są tak zbudowane, że centralnym organem jest politycznie mianowany szef, a reszta służb to aparat pomocniczy, co w konsekwencji oznacza, że to politycy wydają rozkazy, a funkcjonariusze muszą je wykonywać. Ma to określone implikacje. Przecież trudno jest pociągać do odpowiedzialności za określone działania jakiegoś oficera, np. w sprawie ORLEN-u, za to, że wykonywał tylko rozkazy – uważa Nowek.

Jego zdaniem należy wrócić do zasad, które obowiązują np. w MSWiA, gdzie na czele Straży Granicznej stoi oficer straży granicznej, na czele Policji oficer policji itd., a odpowiedzialność polityczną za wykonanie i nadzór ponosi właściwy minister. Powinien powstać urząd ministra ds. służb specjalnych, który pełniłby funkcje analityczne i kontrolne.

WSI i co dalej?

Wojskowe Służby Informacyjne od dłuższego czasu są bohaterami afer, które są ujawniane przez media. Zdania na temat przyszłości tych służb są podzielone. Według prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego służby należy tak zreformować, aby odciąć je od wpływania niezgodnego z prawem na różne wydarzenia w dziedzinie polityki i gospodarki. W opinii premiera Leszka Millera, jeżeli są jakieś nieprawidłowości w funkcjonowaniu tych służb, trzeba je spokojnie, bez radykalnych działań, rozważać i eliminować. Zdaniem B. Lewandowskiego WSI nie można rozwiązać w sytuacji kiedy Polska jest w stanie realnego zagrożenia ze strony terroryzmu. Rozwiązanie jakichkolwiek służb w takiej sytuacji byłoby ignorowaniem interesów państwa.

Innego zdania jest Z. Wasserman, według którego nie można reformować czegoś, co nie podlega żadnej kontroli. W tej instytucji zdarzają się najczęściej afery szpiegowskie, związane z handlem bronią. Dlatego powstaje pytanie, czy Polsce potrzebna jest taka instytucja. Jedynym wyjściem, jeżeli nie chcemy czuć zagrożenia z jej strony, jest opcja zerowa, czyli rozwiązanie tych służb i utworzenie takich, które będą zajmować się tym, co nakazuje ustawa, tj. m.in. zbieraniem informacji służących obronności kraju i bezpieczeństwu sił zbrojnych.

Zdaniem Z. Nowka: Patologie są tu tak głębokie, że zreformowanie WSI jest niemożliwe. Seria afer, w której uczestniczy WSI, ciągnie się od początku lat 90.: sprawa FOZZ, liczne afery szpiegowskie, nielegalny handel bronią, teraz sprawa tajnych oficerów tych służb w otoczeniu prezydenta i premiera, tego typu spraw jest bardzo wiele. Co gorsza – ludzie, którzy w nich uczestniczą, pozostają bezkarni. W WSI w ostatnich kilku latach wykryto już i aresztowano pięciu szpiegów. We wszystkich tych przypadkach wykrycia agentów dokonały służby cywilne. Po aresztowaniu przed kilkoma laty przez UOP trzech pułkowników WSI w służbach powinno nastąpić trzęsienie ziemi, powinny zostać wprowadzone superprocedury bezpieczeństwa. Tymczasem, co się stało? Po pewnym czasie udało aresztować się kolejnego szpiega wewnątrz tych służb.

Trwanie WSI w takiej formie jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Oczywiście nie jest to zadanie na najbliższe dni, ale na najbliższe miesiące – uważa Z. Nowek.

 Tomasz Pietryga