Strona główna---->Aktualności---->Media o służbach---->Wszystkie doniesienia medialne---->W sidłach interpretacji
 

Rzeczpospolita, 17.11.2004 r.

 

Czy żołnierze zwolnieni z BOR muszą oddać emerytury

W sidłach interpretacji

Sąd Najwyższy uchylił decyzję o zwolnieniu ze służby grupy żołnierzy Biura Ochrony Rządu. Ale borowcy się nie cieszą, bo urzędnicy tak zinterpretowali przepisy, że byli wojskowi muszą zwracać odprawy i wypłacone im w ciągu dwóch lat emerytury. A na zaległe pensje nie ma co liczyć.

- Dostałem już wezwanie do zwrotu ponad 67 tys. zł. Skąd mam wziąć te pieniądze? - martwi się major Stanisław L.

Dlaczego zwolnieni z BOR muszą zwracać pieniądze? Od marca 2001 r. Biuro Ochrony Rządu przestało być jednostką wojskową podlegającą MON, a stało się formacją podległą MSWiA. Oficerowie stracili status żołnierzy, stali się funkcjonariuszami. Teoretycznie mieli wybór: mogli zostać w wojsku za zgodą ministra obrony. Ten jednak nie przyjął ich do dalszej służby. W sumie 37 "borowików" odmówiło zgody na zmianę statusu. W tej sytuacji minister spraw wewnętrznych zwolnił ich niemal natychmiast ze służby.

Solidarnie zaskarżyli tę decyzję do sądu. Dowodzili, że naruszono przepisy o zwalnianiu do cywila żołnierzy zawodowych - zabrakło dziewięciomiesięcznego okresu wypowiedzenia.

Między młotem a kowadłem

- Sąd Najwyższy 28 stycznia uchylił zaskarżoną przez mnie decyzję o zwolnieniu. Wtedy zaczęły się moje kłopoty - mówi major Stanisław L.

Ministerstwo Obrony uznało, że w świetle takiego wyroku major L. ze służby nigdy zwolniony nie był, a zatem powinien zwrócić odprawę i emeryturę. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przyznało, że trzeba majora do służby przywrócić, ale nie od daty decyzji o zwolnieniu, tylko od daty prawomocnego wyroku sądu.

Major Stanisław L. liczył zaś, że odda pobraną emeryturę, kiedy MSWiA wypłaci mu pensję za dwa lata. - Nic z tego. Już mi przysłali wyliczenie, z którego wynika, że dwa lata nie było mnie w służbie. Zniknąłem po prostu, a potem znowu się pojawiłem - mówi.

Część borowców już boryka się z tym paradoksem. Sprawy innych z tej grupy jeszcze toczą się przed sądem.

Zwolnią ich jeszcze raz

Żołnierze przywróceni po wyroku SN do służby są natychmiast z powrotem zwalniani przez ministra spraw wewnętrznych - tym razem zgodnie z procedurą. Przysługuje im więc jeszcze dziewięć miesięcy służby, później roczna odprawa, wreszcie wojskowa emerytura.

Jeden z borowców już otrzymał propozycję zaliczenia wypłaconej wcześniej odprawy na poczet nowej. Ale emeryturę musi oddać, żeby zacząć ją pobierać z powrotem po roku.

- Co w tym czasie mam zrobić i z czego się utrzymywać? - pyta oficer.

Ministerstwa uzgadniają

Przedstawiciele obu resortów spotkali się w sprawie byłych żołnierzy BOR dopiero 4 listopada i spotkają się znów dziś, żeby uzgodnić spójną interpretację wyroków. "Rzeczpospolita" dowiedziała się nieoficjalnie, że MON prawdopodobnie przyjmie wersję MSWiA i żołnierze nie będą musieli oddawać emerytur.

Harald Kittel