Strona główna---->Aktualności---->Media o służbach---->Wszystkie doniesienia medialne---->DOŚĆ PROWIZOREK

Tygodnik Powszechny, 4.02.2004 r.

 

DOŚĆ PROWIZOREK

 

Antoni Kowlaski, Marcin Nowak

Polskie służby specjalne nie potrzebują rewolucji, lecz gruntownej przebudowy

Decydującą rolę przy odbudowie służb specjalnych muszą odegrać politycy, którzy będą rządzić Polską po najbliższych wyborach. Konieczna będzie m.in. wymiana szefów wywiadu i kontrwywiadu.

Polskie służby specjalne – a w szczególności Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o której najwięcej wiadomo – są w kryzysie. Obowiązujący dziś model, wykreowany przez autorów tzw. reformy, której patronem był Zbigniew Siemiątkowski, okazał się, eksperymentem nieudanym. Odpowiedzialność za to spada na obecne kierownictwo. Nieodpowiedzialne wypowiedzi i działania oraz niekompetencja, przejawiane często przez szefa ABW Andrzeja Barcikowskiego i jego współpracowników, doprowadziły do zniszczenia wizerunku i autorytetu służb, paraliżu w realizacji ich zadań; powodują też destrukcję postaw funkcjonariuszy. Sprawdzają się najbardziej pesymistyczne prognozy, ostrzegające przed skutkami „reformy”.

Nieskuteczność służb (przede wszystkim ABW) stała się przedmiotem krytyki także ze strony Unii Europejskiej. W przesłanym w ostatnich tygodniach polskiemu rządowi „kompleksowym raporcie z monitoringu polskich przygotowań do członkostwa” Komisja Europejska stwierdza, że „specjalny pion wewnątrz ABW utworzony w celu zwalczania korupcji wyższych urzędników jest generalnie postrzegany jako działający słabo i bez politycznej niezależności. Nie ujawniał (podawał do publicznej wiadomości) żadnych z najpoważniejszych przypadków korupcji rozpoczynając dochodzenia dopiero po ich ujawnieniu przez media”.

Dzisiaj konieczna jest merytoryczna, wolna od politycznych sympatii i antypatii debata – nie tylko nad kierunkami i zakresem zmian, które wydobędą służby z kryzysu, ale także nad modelem ich funkcjonowania w demokratycznym państwie.

Zmiany w służbach powinny mieć charakter systemowy, ale z uwzględnieniem realiów finansowych i organizacyjnych.

Rozwiązania doraźne nie naprawią sytuacji, a tylko pogłębią kryzys. Ze względów społecznych i politycznych niemożliwa jest dziś także rewolucja: zburzenie zastanych struktur i budowa wszystkiego od podstaw. Pozostaje zatem gruntowna przebudowa instytucji, tworzących służby specjalne III RP, przy czym osiągnięcia Urzędu Ochrony Państwa powinny stanowić źródło konstruktywnych wniosków. Polski nie stać na eksperymenty, szczególnie w dziedzinie bezpieczeństwa.

Przede wszystkim należy precyzyjnie ustalić cele, zadania i usytuowanie służb w strukturach państwa – to zadanie dla polityków. Dopiero jasne ich skonkretyzowanie pozwoli rzeczowo dyskutować o środkach działania, a więc metodach, technikach i uprawnieniach oraz strukturach organizacyjnych. Dobór środków i struktur odpowiednich dla osiągnięcia założonych celów powinien odbywać się z udziałem doświadczonych oficerów. Rozwiązania dotyczące konkretnych uprawnień, a zwłaszcza struktur, mają znaczenie wtórne. Obecna dyskusja musi dotyczyć zmian funkcjonalnych, a nie – jak bywało dotychczas – skupiać się na kwestiach drugorzędnych.

Priorytetem powinno stać się udostępnienie służbom nowych technik, szczególnie w zakresie pozyskiwania, analizy i przetwarzania wiedzy z dziedzin, w których państwo ponosi najbardziej realne i wymierne finansowo straty. Należy stworzyć profesjonalny pion analityczny. Zapewni to koordynację działań i wykorzystanie rezultatów pracy pionów operacyjnych, eliminując niepożądaną konkurencję między nimi. Zagwarantuje też rzetelną i obiektywną ocenę uzyskanych informacji, co pozwoli optymalnie wykorzystać poszczególne jednostki.

Nie można odrzucać dorobku UOP w zwalczaniu przestępczości wymierzonej w ekonomiczne interesy państwa. Służby nie mogą funkcjonować na peryferiach problemów życia społecznego. Mają one stanowić nowoczesne i wyspecjalizowane narzędzie walki z częścią tych właśnie problemów. Ich identyfikacja, wskazanie jako celu działań służb, pozwoli skuteczniej spełniać misję, do której są one powołane. Należy odejść od modelu tworzenia “worka” zadań, funkcjonującego w dotychczasowej praktyce legislacyjnej; ścisłe ich sprecyzowanie umożliwi służbom skoncentrowanie się na sprawach najistotniejszych i ułatwi kontrolę organom je nadzorującym

Wykrywaniem najpoważniejszych przestępstw godzących w ekonomiczne interesy państwa zajmować się muszą kwalifikowane, profesjonalnie zarządzane i dobrze opłacane kadry. Głębokich zmian wymaga system szkolenia w wywiadzie i kontrwywiadzie - obecnie jest anarchiczny, niedostosowany do współczesnych wyzwań. Bez systematycznych i różnorodnych szkoleń, bez wykształconych i zorientowanych w rzeczywistości społecznej i ekonomicznej kadr, służby specjalne nie mogą dobrze funkcjonować.

Konieczne jest przywrócenie w służbach respektowania norm prawnych i szacunku dla prawa. Jednym z najbardziej widocznych przejawów tzw. reformy Siemiątkowskiego stało się łamanie praw funkcjonariuszy. Brak poszanowania prawa przez kierownictwo demoralizuje. Morale obniżają dodatkowo ujawnione praktyki instrumentalnego wykorzystywania służb (lub efektów ich pracy) przez polityków, dla partykularnych interesów własnych lub grupowych. Służby specjalne nie mogą także służyć zaspokajaniu osobistych aspiracji lub leczeniu kompleksów poszczególnych funkcjonariuszy. Koncepcja nowych służb nie może więc bazować na ich wyobrażeniach, marzeniach czy oczekiwaniach – jak uczyniono, przygotowując przed objęciem władzy przez SLD osławioną “Opcję 2001”.

Za sprawą SLD w ciągu ostatnich lat służby specjalne uległy także “rozmnożeniu”: typowe i wykorzystywane dotychczas wyłącznie przez nie metody i środki przyznano także innym instytucjom. W tej sytuacji poza dyskusją pozostaje kwestia, że wszystkie rodzaje służb działać powinny w sposób skoordynowany. Niezbędna jest instytucja ministra – koordynatora ds. służb specjalnych, zmodyfikowana o doświadczenia z ostatnich lat. Dzięki temu podda się realnej kontroli wojskowe służby specjalne i inne instytucje, posiadające podobne uprawnienia, a dziś takiej kontroli pozbawione, mimo otrzymania ogromnych kompetencji.

I wreszcie kwestia często podnoszona: warunkiem sprawnego działania służb specjalnych jest stworzenie mechanizmu, uniezależniającego wewnętrzną sytuację w służbach od zmian politycznych. Iluzją jest przekonanie, że w naszych realiach można skonstruować model zapobiegający zmianom na stanowiskach kierowniczych w następstwie zmian ekip rządowych. Trzeba się pogodzić z faktem wymiany szefów służb wraz z rozpoczęciem rządów przez zwycięskie ugrupowanie. Nie można traktować tego jako obowiązek nowego rządu, ale jego premier takie prawo powinien mieć, gdyż to on ponosi odpowiedzialność za działalność służb. Trzeba jednak ustalić zasady zmian personalnych, dokonywanych przez nowego szefa. Muszą one zawierać mechanizmy zapobiegające czystkom personalnym, usuwaniu oficerów z przyczyn pozamerytorycznych. Jeśli wykazali się oni nieuczciwością, niekompetencją lub nadużywali prawa, wówczas należy zastosować odpowiednie środki. W innym wypadku należy zastosować procedury, gwarantujące tym oficerom stabilizację ich pracy, dające im możliwość godnego kontynuowania służby tak, aby ich wiedza i doświadczenie zostały wykorzystane. Istnieje szereg rozwiązań do zastosowania w takiej sytuacji, funkcjonujących w innych formacjach i instytucjach. Warto skorzystać z tych wzorców.

Autorzy (występujący pod pseudonimami) są byłymi wysokimi rangą oficerami kierownictwa UOP przed likwidacją Urzędu przez rząd SLD.