Strona główna---->Aktualności---->Media o służbach---->Wszystkie doniesienia medialne---->Co wiedział Marek Karp?

23.09.2004 r., "Gazeta Wyborcza"

 

Co wiedział Marek Karp?

Marek Karp przed śmiercią zaoferował komisji śledczej ds. Orlenu informacje o tajemniczym człowieku związanym z biznesem paliwowym. - Wiedza Karpia na temat Wschodu, kontraktów na dostawy gazu i ropy była ogromna - mówi były szef wywiadu Zbigniew Siemiątkowski

Kiedy w ostatnią sobotę powiedzieliśmy Zbigniewowi Wassermannowi, wiceszefowi komisji śledczej ds. Orlenu, że Marek Karp nie żyje, poseł PiS był w szoku. Nie wiedział o sierpniowym wypadku Karpia i o jego śmierci 12 września w szpitalu.- Byłem na wakacjach, nie czytałem prasy - mówi.

Wassermann był umówiony z Karpiem na spotkanie. Karp obiecał przekazać mu bardzo ważne informacje.

Miał to być ich trzeci kontakt.

Interesuje mnie ten człowiek

Po raz pierwszy spotkali się na początku lipca w Ośrodku Studiów Wschodnich, którego Karp był twórcą i szefem do początku 2004 r. Zbigniew Wassermann prosił ekspertów Ośrodka o pomoc. - Chodziło przede wszystkim o ekspertyzy oparte na ogromnej wiedzy pracowników OSW - tłumaczy Wassermann.

Według posła Karp skontaktował się z nim później już sam, 10 sierpnia. - Zaoferował osobistą pomoc w pracach komisji i materiały na temat bardzo ważnego w sprawach paliwowych człowieka. Byłem zaskoczony, bo nie mówiłem mu wcześniej, że interesuje mnie właśnie ten człowiek - relacjonuje Wassermann.

To w czasie tej rozmowy Karp mówił, że czuje się zagrożony. - Myślałem, że jest to związane z jego kłopotami z prawem. Tym bardziej że oczekiwał ode mnie jakiejś pomocy, ale nic nie mogłem tu zrobić - kończy Wassermann.

We wczorajszej "Gazecie" pisaliśmy, że Marek Karp miał kłopoty finansowe i był oskarżony o nadużycia. Szukał wsparcia u znajomych polityków, przedstawiał dokumenty na dowód, że oskarżenia są krzywdzące.

Pomoc Karpia byłaby bezcenna

Co Marek Karp mógł wiedzieć na temat paliwowych kontraktów ze Wschodem?

Według źródeł "Gazety" wiosną tego roku, gdy Karp jeszcze kierował Ośrodkiem, zorganizował w Magdalence spotkanie z przedstawicielami Agencji Wywiadu i MSZ. Ośrodek przedstawił im szczegółowy raport o zmianach w rosyjskich firmach należących do skarbu państwa - kontrolę nad nimi przejęli właśnie ludzie prezydenta Rosji Władimira Putina. Tych ludzi nazywano "siłownikami" - Putin otacza się bowiem osobami z kręgu służb specjalnych i tzw. resortów siłowych. Raport dotyczył przede wszystkim spółek zajmujących się eksportem paliw, energii i surowców.

- Raport bardzo szczegółowo przedstawiał zmiany w rosyjskich firmach, składach rad nadzorczych i zarządach, przepływ kapitału, a przede wszystkim wpływ tej sytuacji na polski rynek. Te informacje miały charakter poufny i tajny - podkreśla jeden z rozmówców "Gazety".

Zbigniew Siemiątkowski, b. szef UOP i Agencji Wywiadu, zastrzega, że nie może się wypowiadać na temat takich spotkań: - Mogę powiedzieć, że Marek Karp był jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od rynków wschodnich. Zrobiony pod jego kierownictwem raport na temat dywersyfikacji dostaw gazu był rewelacyjny. Myślę, że jego pomoc byłaby dla komisji ds. Orlenu bezcenna. Na pewno sprawę jego śmierci należy dokładnie zbadać.

Kto jest winien zaniedbań?

Tymczasem "Gazeta" zdobyła kolejne dowody na nieprawidłowości w śledztwie prokuratury dotyczące wypadku Marka Karpia. Wczoraj napisaliśmy, że białoruski kierowca tira, który spowodował wypadek, został szybko wypuszczony i zniknął. Odkryliśmy, że pod adresem we wsi koło Mińska, który zostawił polskiej policji, nikt taki nie mieszka. Prokuratura dysponuje tylko kserokopią jego dokumentów.

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że policja powiadomiła prokuraturę o wypadku dopiero cztery dni po fakcie, gdy Białorusin już od dawna był na wolności. - Nie występowaliśmy o zastosowanie środków zapobiegawczych, gdyż nic nie wskazywało, że ofiara wypadku umrze - tłumaczy Zbigniew Lisiecki, rzecznik bialskiej policji.

Jak już informowaliśmy, Prokuratura Krajowa objęła nadzorem śledztwo w sprawie wypadku. - Na razie nic nie wskazuje, by mógł to być zamach - powiedział zastępca prokuratora krajowego Kazimierz Olejnik. Po naszym wczorajszym tekście śledztwo przekazano z Prokuratury Rejonowej w Białej Podlaskiej do Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Tajemnica śmierci Marka Karpia cd. ; 23.09.2004 Gazeta Wyborcza

Tuż przed swoim tragicznym wypadkiem twórca Ośrodka Studiów Wschodnich skontaktował się z ABW i wiceszefem komisji śledczej ds. Orlenu. Miał ważne informacje

Marek Karp zmarł 12 września wskutek powikłań po wypadku samochodowym. 13 sierpnia w Białej Podlaskiej białoruski tir wepchnął jego auto pod pędzącą betoniarkę. Ciężko ranny Karp mówił w szpitalu znajomym, że to był zamach.

Białoruskiego kierowcę szybko wypuszczono. Zniknął. O wątpliwościach wokół śledztwa pisaliśmy wczoraj.

Co przed wypadkiem robił były szef rządowego ośrodka zajmującego się tzw. białym wywiadem (analizy ogólnodostępnych informacji) w dawnym ZSRR?

Marek Karp 10 sierpnia spotkał się ze Zbigniewem Wassermannem, wiceprzewodniczącym komisji śledczej ds. Orlenu. - Umówiliśmy się na współpracę - mówi poseł PiS. - Na następnym spotkaniu miał mi przekazać informację na temat osoby związanej z biznesem paliwowym. Mówił, że czuje się fizycznie zagrożony. Nie potraktowałem tego wystarczająco poważnie.

Dzień wcześniej Karp był w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przyjaciel rozmawiał z nim 9 sierpnia po południu: - Marek powiadomił ABW, że ostatnio na Białorusi, w Rosji i w Gruzji doszło do ataków na trzy osoby związane z Ośrodkiem. Dwie próbowano przejechać samochodem i autobusem, jedną ktoś ostrzelał z broni maszynowej. Nikt nie zginął. Może chodziło o zastraszenie.

To, że Karp był w ABW i alarmował o zamachach, potwierdza inna osoba z jego kręgu: - Ale nikt wam oficjalnie nie poda tych informacji.

Rzeczywiście, dyrektor OSW Jacek Cichocki potwierdza, że Karp był 8 sierpnia w Agencji, ale dementuje informację o atakach na współpracowników Ośrodka: - Był tylko jeden przypadek w Gruzji, ale po wyjaśnieniach mamy pewność, że to bandycki napad. Nie wiem, w jakiej sprawie był w ABW. Marek Karp chodził własnymi ścieżkami. Miał doskonałe kontakty osobiste w wielu instytucjach. Nie wiedziałem o wszystkim, co robi.

Szef ABW Andrzej Barcikowski też wypowiada się ostrożnie: - Pan Karp ostatnio bywał u nas. Nie mogę ujawnić, o czym mówił, ale zalecam, by do informacji o tym podchodzić z dystansem.

Po tej rozmowie zadzwoniła do nas rzeczniczka ABW Magdalena Stańczyk: - Nie dostaliśmy żadnych informacji o atakach na osoby związane z Ośrodkiem.

Nieoficjalnie wiemy, że Karp kontaktował się w Agencji głównie z gen. Maciejem Hunią, szefem kontrwywiadu.

Czy Marek Karp padł ofiarą zamachu?

Zbigniew Siemiątkowski, b. szef Agencji Wywiadu: - Sprawa jest tak niejasna, że to pytanie musi paść. Do czasu zabójstwa gen. Papały uważałem, że pewne rzeczy nie mogą się w Polsce zdarzyć. Zmieniłem zdanie. Wszystko jest możliwe.

 

Jacek Brzuszkiewicz, Wojciech Czuchnowski