Strona główna---->Aktualności---->Media o służbach---->Wszystkie doniesienia medialne---->Specobrona

Gazeta Wyborcza

 

Specobrona

 

Ewa Milewicz

SLD użył specsłużb w samoobronie przed kolejną wpadką. Czołowi politycy obozu rządzącego wiedzieli, że dziennikarze i prokuratura kręcą się wokół ustawy o grach losowych. Wpadli więc na pomysł: sami powiedzą, że media szykują coś antyrządowego. Liczyli na to, że wyborcy zobaczą ich jako ofiary dziennikarskich hien. Premier, zamiast się choćby zdystansować wobec szefa specsłużb, pochwalił go za to, że robi „co do niego należy”. A wydawałoby się, że do Barcikowskiego należy co innego: ostrzeganie szefa rządu, że jego partyjni koledzy wdają się w podejrzane interesy. Wydawałoby się, że poważnie potraktuje afery wokół ustawy Radiowo-telewizyjnej, czy o biopaliwach, wokół b. wiceministera zdrowia Aleksandra Neumana odkryte przez media. Niestety, Barcikowski zajął się tylko mediami. Pewnie zazdrościł im skuteczności.

Premiera nie zastanowił brak spójności polityki rządu. Dwa tygodnie temu inny minister Grzegorz Kurczuk zapewniał, że nie ma polowania na dziennikarzy? A co zrobił Barcikowski? Czy polował na jednorękich bandytów opisywanych w ustawie o grach losowych, czy na dziennikarzy? Mówił, że poluje „na patologiczy lobbing”, ale przecież dziennikarze, pisząc o podejrzanych interesach przy ustawie o grach losowych, jeśli ulegli jakiemuś lobbingowi, to chyba lobbingowi budżetu państwa, bo to w jego interesie są wyższe podatki na automaty do gry.

To dziennikarze ujawniają afery. To oni bronią lodzi wsadzanych, nie wiadomo po co, co więzień, takich jak Roman Kluska najechany przez policję nad ranem, wsadzony do aresztu, prześladowany. I to jemu właśnie NSA przyznał rację.

Zobacz także:

Agenci bez automatów, Rzeczpospolita, 23.12.2003 r.