Strona główna---->Ustawa o "reformie służb specjalnych" w Trybunale Konstytucyjnym---->Kłamstwa ministra

„Dziennik Bałtycki”, 23.04.2004

Kłamstwa ministra
 

Z płk. Zbigniewem Nowkiem, byłym szefem Urzędu Ochrony Państwa rozmawia Barbara Madajczyk-Krasowska


 - Jaka atmosfera panuje wśród zwolnionych oficerów UOP po korzystnym dla nich orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego?
- Duża ulga i radość. Wreszcie odczuwają satysfakcję z tego, że zwyciężyło prawo.
- Dwa lata. Trochę długo trwało czekanie na sprawiedliwość.
- Cieszymy się z orzeczenia. Pewnie byłoby lepiej, gdyby stało się to szybciej. Jedno wyjaśnienie. Byłem zaangażowany w tę sprawę, ale odszedłem sam. Wiele miesięcy wcześniej poprosiłem premiera o zwolnienie ze stanowiska i, później, z urzędu. To dotyczy przeważnie młodych, świetnych oficerów, którzy rozpoczęli służbę po 1990 roku.
- Przed trzema laty krytykował pan reformę Zbigniewa Siemiątkowskiego.
- Jeszcze w październiku, w 2001 roku rozmawiałem z premierem Millerem i przestrzegałem go przed wprowadzeniem tej reformy. Mówiłem, że zagrozi bezpieczeństwu państwa. A wiele przygotowywanych rozwiązań jest po prostu absurdalnych i niezgodnych z prawem. Mam satysfakcję, że ta diagnoza była tak trafna. Natomiast skutki tej pseudoreformy bardzo mnie martwią.
- Chciał pan, żeby minister Siemiątkowski przeprosił zwolnionych oficerów. Tymczasem on powiedział, że ponownie by ich zwolnił.
- Jeśli ktoś skrzywdził pięciuset doskonałych oficerów; wyrzucił ich z dnia na dzień ze służby, a teraz nie potrafi powiedzieć nawet „przepraszam”, to sam wystawia sobie świadectwo. Niektórzy z nich znaleźli się w bardzo tragicznej sytuacji.
- Ponoć Stowarzyszenie Magnum zieje nienawiścią do kolegów, którzy pozostali w obecnych służbach.
-  Nawet w wywiadzie dla „Wyborczej” minister Siemiątkowski powiedział, że nazywają ich zdrajcami, sługusami czerwonych.  Jestem czytelnikiem ich strony internetowej. Takich epitetów tam nie ma. Minister nie mówi prawdy.
- W 2000 roku, na oczach telewidzów, miał pan pokazywać papiery, z których wynikało, że Aleksander Kwaśniewski jest zarejestrowany jako tajny współpracownik.
- Nie rozumiem, dlaczego minister Siemiątkowski próbuje przywrócić do publicznej dyskusji sprawę lustracji. Po pierwsze, nie powiedziałem o kimkolwiek, że jest tajnym współpracownikiem. A po drugie nie pokazywałem żadnych papierów. To kolejne kłamstwa ministra Siemiątkowskiego.
- Minister Siemiątkowski twierdzi, że orzeczenie trybunału daje zwolnionym oficerom możliwość powrotu do służb. Natomiast ich zwolnienie było zgodne z ówczesnym prawem.
- To bzdura!  Oni zostali zwolnieni na podstawie prawa, które nie spełnia standardów żadnego, demokratycznego państwa; prawa które na prośbę ministra Siemiątkowskiego poparli parlamentarzyści SLD i premier.  Protestowali
posłowie opozycji. Tak bardzo się z tym nie zgadzali, że zaskarżyli tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
- Dobrze, że troszcząc się o bezpieczeństwo państwa premier nie przyjął dymisji ministra Siemiątkowskiego?
- Sądzę, że to kpina ze społeczeństwa. Sześć tygodni po ataku 11 września non stop odbywały się posiedzenia komitetu kryzysowego, w których brali udział prezydent, premier. Wtedy jedynym dostarczycielem  wiedzy o zagrożeniach był UOP, zresztą bardzo wysoko oceniany przez Amerykanów. Rezygnowałem z szefa UOP, bo nie chciałem wprowadzać reformy służb. Ale poprosiłem premiera, żeby na moje miejsce nie mianował żadnego szefa p.o., by w służbach nie było tymczasowości.   Tymczasem Siemiątkowski był wtedy szefem p.o. aż przez 6 miesięcy. To spowodowało totalną dezorganizację służb w momencie zagrożenia, którego wtedy jeszcze nikt nie był w stanie ocenić. Dzisiejsze wypowiedzi premiera brzmią niewiarygodnie.
- Jak taki stan niepewności wpływa na moralność oficerów wywiadu?
- Fatalnie! Ministrowie Zbigniew Siemiątkowski i Andrzej Barcikowski, szef ABW, który wprowadził tę ustawę, wyrzucili kilkuset oficerów. A w obliczu zagrożenia terroryzmem we wszystkich krajach zwiększono liczbę oficerów i nakłady na służby, tylko Polska poszła w odwrotnym kierunku.
- Barcikowski zgłosił gotowość przyjęcia zwolnionych oficerów.
- Mam nadzieję, że dotrzyma słowa, bo dotychczas lekceważył prawomocne wyroki NSA, które przywracały oficerów do służby.
- Jak się zmieni rząd i wrócicie do służb specjalnych, to zrobicie kolejne czystki?
- Moja misja się skończyła. Byłem zaangażowany w obronę wyrzuconych. Jako były szef czułem się odpowiedzialny za to, że osoby, które oddały swoje umiejętności dla służby państwu, zostały potraktowane gorzej niż oficerowie dawnej SB.